jump to navigation

O poświęceniu dla nauki 02/03/2011

Posted by Mikołaj Morzy in humor, nauka.
trackback

Portret J.B.S. Haldane'aCzytam właśnie fantastyczną książkę Billa Brysona „Krótka historia prawie wszystkiego” i nie mogę się powstrzymać przed podzieleniem się z czytelnikami fragmentem opisującym jednego z największych ekscentryków nauki XX wieku. Chodzi o biologa, J.B.S. Haldane’a. Oto, co pisze o nim Bryson: „[…] obsesją Haldane’a stała się ochrona nurków i marynarzy z okrętów podwodnych przed niepożądanymi konsekwencjami długotrwałego przebywania pod wodą. Z pomocą admiralicji nabył komorę dekompresyjną, którą nazwał kotłem ciśnieniowym. Był to metalowy cylinder, w którym można było zamknąć troje ludzi i poddawać ich rozmaitym testom, na ogół bolesnym i prawie zawsze niebezpiecznym. Ochotnicy byli poddawani między innymi takim torturom, jak siedzenie w lodowatej wodzie i oddychanie w „anormalnej atmosferze” lub raptowne zmiany ciśnienia. W jednym z eksperymentów Haldane wykonał na sobie samym symulację niebezpiecznie szybkiego wynurzenia, aby się przekonać, jakie będą konsekwencje. Konsekwencje były takie, że eksplodowały dentystyczne plomby w jego uzębieniu. Niemal każdy eksperyment kończył się czyjąś apopleksją, krwawieniem lub wymiotami. Komora była prawie całkowicie dźwiękoszczelna, osoby zamknięte w środku mogły porozumiewać się z zewnętrznym światem wyłącznie w ten sposób, że stukały w ścianę komory lub przekazywały pisemne informacje przez małe okienko. Przy innej okazji, gdy Haldane testował na sobie wysokie poziomy tlenu, doprowadził się do tak silnych konwulsji, że uszkodził sobie kilka kręgów. Dolegliwości płuc były na porządku dziennym, podobnie jak uszkodzenia bębenków usznych. W jednym ze swoich esejów Haldane pocieszająco wspomniał, że „bębenki zazwyczaj się goją; jeżlie nawet pozostaje otwór, to częściową głuchotę kompensuje możliwość wydmuchiwania dymu przez rzeczone ucho, co stanowi atrakcję towarzyską„. Niezwykłe w tym wszystkim było nie tyle to, że dla dobra nauki Haldane był gotów narażać samego siebie na ryzyko i wynikające stąd dolegliwości, ile to, że nie miał zahamowań przed zamykaniem w komorze swoich kolegów ani nawet swoich bliskich. Jego żona została kiedyś poddana symulowanemu wynurzeniu, w wyniku którego doznała trwającego trzynaście minut ataku konwulsji. Gdy w końcu przestała się miotać na podłodze, postawiono ją na nogi i odesłano do domu, żeby zajęła się obiadem. Haldane z entuzjazmem zatrudniał każdego, kto był pod ręką; pewnego pamiętnego razu udało mu się nawet nakłonić byłego premiera Hiszpanii, Juana Negrina, do poddania się testowi. Po wyjściu z komory doktor Negrin narzekał na mrowienie oraz „dziwne uczucie wokół ust„, choć wydaje się, że poza tym uniknął poważniejszych obrażeń. Powinien się uważać za szczęśliwca. Podobny eksperyment z obniżaniem poziomu tlenu pozbawił Haldane’a czucia w pośladkach i dolnej części kręgosłupa na sześć lat.”

Bill Bryson, „Krótka historia prawie wszystkiego”

wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie I

ISBN 83-7298-888-9

Komentarze»

1. Anonim - 02/07/2011

W ostatnim zdaniu:
eksperyment, a nie ‚kesperyment’.

Poza tym bardzo ciekawa lektura😉

2. Mikołaj Morzy - 02/07/2011

Dzięki, przy okazji poprawki znalazłem jeszcze trzy inne literówki. Jak widać, automatyczny podpowiadacz nie zastąpi człowieka (szczególnie, gdy literówka jest poprawnym słowem)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: