jump to navigation

The return of the living dead 07/30/2010

Posted by Mikołaj Morzy in Uncategorized.
trackback

Blog zamilkł zupełnie jakbym poszedł do wojska. W rzeczywistości powody milczenia były trzy (a nawet cztery). Pierwsze dwa powody są niezmiennie te same, mają 5 lat oraz 2 lata, i są bardzo, ale to bardzo absorbujące. W semestrze letnim miałem koszmarne obciążenie dydaktyczne i ledwie byłem w stanie przygotować (wcale nie tak dobrze jakbym sobie tego życzył) zajęcia dla studentów. Jeśli masz pecha być moją studentką lub studentem, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że wciąż jeszcze nie poprawiłem Twojego egzaminu lub nie sprawdziłem Twojego sprawozdania. Nie zrobiłem tego bezpośrednio po zakończeniu semestru, ponieważ wtedy rzuciłem się do przygotowywania wniosku grantowego w ramach Polsko-Szwajcarskiego Programu Badawczego. Przygotowanie wniosku zajęło nam w zasadzie dwa tygodnie bitego pisania. Mój projekt jest zgłaszany wspólnie z Functional Genomics Center Zurich. W tej chwili mogę powiedzieć tylko, że jeśli (jakimś cudem) nasz projekt dostanie dofinansowanie, to będę mógł zaoferować sensowne warunki finansowe na co najmniej trzy bardzo ciekawe doktoraty (z możliwością wyjazdu na dłuższy czas do Zurychu). Tak więc trzymajcie kciuki!

No i pozostaje rzecz najważniejsza. Moja żona jakiś czas temu porzuciła pracę w „korporacji” i postanowiła się zająć czymś, co Ją faktycznie fascynuje, czyli noszeniem dzieci w chustach i nosidłach ergonomicznych. Efektem tej fascynacji było zaangażowanie się w działalność poznańskiego stowarzyszenia „Poznań w chuście”, przygotowywanie prezentacji i stoisk na festiwalu Progressteron, i tym podobne. Ostatecznie skończyło się tak, jak musiało się skończyć: postanowiła związać swoją przyszłość zawodową z tym tematem, czego wyrazem jest powstanie sklepu internetowego. Praca nad sklepem była długa i wyczerpująca, biorąc pod uwagę, że do dyspozycji mieliśmy tylko późne wieczory po położeniu dziewczynek. Ważne jednak, że się udało i że sklep już jest.

Jeśli macie już dzieci, albo chcecie je mieć w najbliższej przyszłości, albo nie chcecie ich mieć a mimo to będziecie je mieć, albo macie znajomych z małymi dziećmi, ten sklep jest dla Was: Matrioszka.eu. Główny nacisk jest położony na chusty (kółkowe, tkane, elastyczne) oraz nosidła ergonomiczne i nosidła typu mei-tai, ale stopniowo oferta będzie się powiększać o zabawki i najróżniejsze akcesoria. Idea polega na tym, żeby nie sprzedawać plastikowych g**n z Chin, grających i piszczących tym samym głosem. Zabawki mają być mądre, przyjazne i piękne. Akcesoria mają być przydatne, oryginalne i nietypowe (nie mamy z Dagą rozdzielności majątkowej, więc nie ukrywam, że sukces finansowy sklepu leży mi na sercu. Nie oznacza to jednak, że dołączanie faktury ze sklepu do egzaminu zwiększa Wasze szanse zaliczenia).

Z mojego punktu widzenia najciekawszy jest jednak aspekt sieciowy całego przedsięwzięcia. Postanowiliśmy wykorzystać intensywnie Facebook do promocji sklepu. Do każdego towaru dołączyłem przycisk „I like it”, podobnie jak możliwość zostania fanem sklepu. Mam zamiar odnotowywać każde dołączenie się do sklepu i przygotować szczegółowe statystyki dotyczące tworzącej się sieci, uwzględniając kolejność i czas dołączania kolejnych fanek i fanów, powiązania między nimi, stopnie dołączanych wierzchołków oraz ogólny model ewolucji sieci. Wyniki analiz będę publikował regularnie na blogu, w ten sposób wszyscy się czegoś nauczymy. W połączeniu ze statystykami z Google Alerts da to ciekawy obraz konstruowania się nowego bytu w sieci. Zatem, zapraszam, Matrioszka jest na Facebooku.

Jeśli zaś chodzi o sam blog, to przez cały ten czas chomikowałem ciekawe tematy albo pisałem króciutkie szkice  postów, nagromadziło się tego sporo i będę to regularnie teraz publikował. Zdecydowanie wracamy do żywych!

Komentarze»

1. i - 08/03/2010

Ciekawe, jakie będziesz miał moje doświadczenia z Facebookiem. Ja też mam podobne uboczne zajęcie – zajmuję się dwoma sklepami z kosmetykami. Od niedawna oba mają swój profil, przyciski „Lubię to” itp. ale efekty są mizerne.

2. telemach - 09/14/2010

„Wyniki analiz będę publikował regularnie na blogu, w ten sposób wszyscy się czegoś nauczymy.”

Autor, autor!!!
Co miałeś na myśli pisząc te słowa?

Poważnie: rób to koniecznie. Masz wiedzę i doświadczenie pozwalające na weryfikację mitów pielęgnowanych i rozpowszechnianych przez mafię SEO. Większość agencji ofiarujących usługi typu SEO i „social community building” działa w oparciu o woodoo lub „wiem, ale nie powiem”. Byłoby fascynujące zobaczyć jak Ty się do tego zabierzesz. I co ci wyjdzie.

3. telemach - 10/13/2010

„Wyniki analiz będę publikował regularnie na blogu, w ten sposób wszyscy się czegoś nauczymy.”

telemach - 11/09/2010

No i?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: