jump to navigation

Czy publikowanie w czasopismach naukowych jest prostytucją? 01/23/2010

Posted by Mikołaj Morzy in nauka.
trackback

Wow, to jest dopiero tytuł! Niestety, nie mój.  Bruno S. Frey zadaje to pytanie w swoim bardzo ciekawym artykule pt. „Publishing as Prostitution? Choosing Between One‘s Own Ideas and Academic Failure„. Artykuł liczy prawie 30 stron, więc postaram się przybliżyć jego podstawowe tezy. Już w streszczeniu prof. Frey zaczyna z wysokiego C:

Survival in academia depends on publications in refereed journals. Authors only get their papers accepted if they intellectually prostitute themselves by slavishly following the  demands made by anonymous referees without property rights on the journals they advise. Intellectual prostitution is neither beneficial to suppliers nor consumers. But it is  avoidable. The editor (with property rights on the journal) should make the basic decision of whether a paper is worth publishing or not. The referees only give suggestions on how to improve the paper. The author may disregard this advice. This reduces intellectual prostitution and produces more original publications.

Cały artykuł traktuje o prostytucji naukowców rozumianej jako poświęcanie swoich przekonań (dotyczących publikowanej pracy) na rzeczy oczekiwanej nagrody (faktycznej publikacji w czasopiśmie). Tezy prof. Freya są następujące:

  • większość czasopism otrzymuje dużo więcej zgłoszeń niż posiada możliwości publikacji, czasopisma posiadające acceptance rate na poziomie 5% czy 10% nie są niczym wyjątkowym,
  • tak duża konkurencja oznacza, że publikacja musi zaspokoić wymagania wszystkich recenzentów, ponieważ nawet jedna recenzja neutralna może spowodować odrzucenie publikacji,
  • w efekcie, każdy recenzent dostaje de facto prawo weta jeśli chodzi o każdą recenzowaną publikację,
  • recenzenci nie posiadają żadnych praw własności w odniesieniu do czasopism, dla których recenzują, więc nie mają silnej motywacji aby działać jak „udziałowcy” czasopism, zainteresowani ich rozwojem i sukcesem, a ich recenzje mogą być krzywdzące i pozbawione zawartości merytorycznej.

Cały proces zgłoszenia publikacji i odpowiedzi na recenzje, nazwany zabawnie Journal Publication Game, wygląda następująco (grafika zaczerpnięta z oryginalnego artykułu):

Journal Publication Game

Journal Publication Game

Jak wynika z tej gry, cały proces publikacji sprowadza się do tego, czy (a) autor się sprostytuuje (b) czy otrzyma „na osłodę” gratyfikację w postaci publikacji koniecznej w karierze naukowej. Prof. Frey zwraca uwagę na bardzo długi czas, jaki za zwyczaj upływa między zgłoszeniem publikacji i otrzymaniem pierwszej rundy recenzji (od 6 miesięcy do 3 lat) oraz na znaczący nakład pracy ponoszony przez zgłaszającego (który zostanie zmarnowany w przypadku odrzucenia artykułu).

I tutaj zaczynają się ciekawe fragmenty artykułu. Jak się okazuje, w literaturze brak jest jakichkolwiek badań nad zachowaniami recenzentów (być może były takie publikacje, ale zostały odrzucone przez recenzentów). Niejawne założenie jest takie, że recenzenci pracują dla dobra ogólnie pojmowanej nauki i ich główną motywację stanowi troska o zachowanie wysokiego poziomu badań. Brak też jakichkolwiek badań nad zachowaniem się edytorów czasopism, nie jest jasne, jakimi kryteriami się kierują i jakie są ich związki z recenzentami. Ponieważ, jak już wspomniałem, recenzenci nie są finansowo ani prawnie związani z czasopismem, założenie, że działają w najlepiej pojętym interesie wydawnictwa jest po prostu błędne. Prof. Frey twierdzi, że recenzenci znajdują się w sytuacji niskiego kosztu, tzn. że wykonywane przez nich recenzje nie mają żadnego wpływu na ich pozycję zawodową tak długo, jak długo recenzenci zachowują formalne zasady wykonywania swojej profesji. Stąd recenzenci mogą na potrzeby swojej pracy formułować arbitralne kryteria oceny lub, co gorsza, wykorzystywać prawo weta do ochrony swoich interesów (np. przez odrzucanie artykułów krytykujących ich pracę lub obalających wykonywane przez nich badania). Wcale nie musi to odbywać się celowo, recenzenci mogą podświadomie identyfikować swoje uprzedzenia lub prywatne interesy z „najlepiej pojętym interesem nauki”. Jak widać, interesy recenzentów i edytorów wcale się nie pokrywają. Edytorzy nie są anonimowi, ich nazwiska są znane w środowisku i często identyfikowane z poszczególnymi czasopismami, często edytorzy mają powiązania finansowe i prawne z poszczególnymi tytułami, są więc w najwyższym stopniu zainteresowani rozwojem „swoich” czasopism.

A jak aktualny stan rzeczy wpływa na jakość publikowanych prac? Odpowiedzi prof. Freya znajdziemy w rozdziale III zatytułowanym „Intellectual Prostitution and No Fun”. Tradycyjne przekonanie jest takie, że system peer-review ma gwarantować wysoką jakość publikacji, dzięki czemu tylko najlepsze prace są drukowane. Łatwo jednak argumentować, że system ten jest nadmiernie konserwatywny i negatywnie nastawiony do nowych idei. Frey podaje następujący przykład: trzech recenzentów ma ocenić artykuł prezentujący nowatorską ideę. Każdy z nich niezależnie może odrzucić artykuł ponieważ:

  • nowa idea jest trudniejsza do zrozumienia i oceny niż zawartość tradycyjnych prac,
  • nowa idea może podważyć pozycję i dorobek recenzenta, którym najczęściej jest znana osoba z danej dziedziny,
  • nowa idea może nie być doprecyzowana i dopracowana tak, jak starsze koncepcje, ukorzenione w literaturze.

Oczywiście, najprawdopodobniej nowa idea jest po prostu błędna i już to samo w sobie wystarczy, aby ją odrzucić. Ale nie można nie zauważać, że powyższe czynniki też mogą odegrać rolę przy odrzuceniu artykułu, poważnie ograniczając innowacyjność danej dyscypliny.

Jakie więc wnioski wyciąga prof. Frey  ze swojej niewesołej oceny obecnego stanu rzeczy? Po pierwsze, naukowcy powinni być traktowani tak samo jak artyści, dla których możliwość wolnego i nieskrępowanego wyrażania swoich uczuć i przekonań stanowi fundament jakiejkolwiek wartościowej działalności artystycznej. Co więcej, najbardziej wartościowe dzieła to właśnie te dzieła, które płyną pod prąd, które oburzają i obrażają, które kwestionują zastane zasady i otwierają nowe obszary działalności artystycznej. Czasy, w których artyści produkowali to, czego wymagał od nich rynek, znamy pod nazwą Średniowiecza. Renesans, ze swoim uwolnieniem artystów ze smyczy, zaowocował eksplozją kreatywności. Podobny przywilej powinien być udziałem naukowców.

Ten fragment artykułu uważam za najbardziej kontrowersyjny i po prostu błędny, a porównanie artystów i naukowców jest zwyczajnie nietrafione. Artyści nie są skrępowani kryterium prawdy, mogą tworzyć dowolne dzieła w oderwaniu od mód i kanonów estetyki. W przeciwieństwie do nich, naukowcy są ograniczeni przez kryterium naukowej prawdziwości, kreatywność nie może przecież oznaczać w nauce publikacji dowolnych bzdur tylko dlatego, że akurat takie czuję dziś natchnienie.

Wreszcie następuje konkretna propozycja. Według prof. Freya można wybrać opcje indywidualne lub próbować zmienić system wydawniczy. Opcje indywidualne obejmują:

  • podporządkowanie się żądaniom recenzentów i zaakceptowanie obecnego stanu rzeczy (prostytucja),
  • zaprzestanie publikowania w czasopismach recenzowanych (nierealne, takie czasopisma nie mają wystarczającej wagi),
  • walka z edytorami i recenzentami (donkiszotyzm).

Ponieważ żadna z powyższych opcji nie jest dla Freya prawdziwym rozwiązaniem problemu, proponuje on wprowadzenie zmian do aktualnego procesu publikowania artykułów naukowych. A jego rozwiązanie jest proste, procedura oceny artykułu powinna być następująca:

  1. artykuł zostaje zgłoszony do czasopisma
  2. edytor czasopisma ocenia, czy artykuł powinien być publikowany czy nie (decyzja ostateczna
  3. edytor może skonsultować swoją decyzję z radą programową czasopisma, ale nie w formie recenzji, a jedynie opinii nt. publikacji
  4. jeśli edytor zdecyduje o publikacji, artykuł trafia do recenzji, recenzenci są proszeni o sugestie dotyczące ulepszenia artykułu
  5. autor może wykorzystać sugestie recenzentów, ale może je całkowicie zignorować bez żadnego wpływu na publikację

Konsekwencje powyższej procedury są następujące: decyzja o publikacji/odrzuceniu artykułu skraca się do paru tygodni (zamiast miesięcy czy lat), autorzy podejmują trud ulepszenia artykułu tylko wówczas, gdy mają gwarancję publikacji (nie tracą czasu i energii), recenzeni służą pomocą i radą a nie oceną, co całkowicie zmienia ich stosunek do recenzowanych prac. Główna odpowiedzialność za zawartość merytoryczną czasopisma spada na barki edytora, czyli osoby, która jest najbardziej zainteresowana rozwojem danego czasopisma. Dodatkowo, edytor podejmuje decyzję o przyjęciu/odrzuceniu artykułu dysponując możliwością porównania artykułu do pozostałych zgłoszonych artykułów. Recenzent, z drugiej strony, nie ma wglądu w jakość pozostałych publikacji zgłoszonych do czasopisma i opiera się na subiektywnej mierze jakości danej publikacji.

Propozycja prof. Freya ma też kilka punktów, które wymagają doprecyzowania:

  • Czy autorzy mają jakikolwiek powód, aby uwzględnić opinie recenzentów, skoro i tak ich praca będzie opublikowana? Tak, ponieważ uwzględnienie wartościowych uwag recenzentów leży w interesie autora, tylko artykuły najwyższej jakości mają szanse uzyskać duży wpływ na daną dziedzinę.
  • Czy edytorzy podołają poszerzonej liście obowiązków? Tak, bycie edytorem czasopisma jest bardzo prestiżową funkcją i jakość czasopisma bezpośrednio przenosi się na status zawodowy edytora, praca włożona w zapewnianie wysokiej jakości czasopisma leży w najlepiej pojętym interesie edytora.
  • Czy recenzenci zgodzą się recenzować prace nie mając wpływu na ich ostateczną formę? Faktycznie, w tym systemie trudniej będzie zachęcić recenzentów do pracy. Prof. Frey proponuje wprowadzenie różnego rodzaju udogodnień i preferencji, np. otwarcie czasopisma na eseje publikowane przez recenzentów albo udostępnienie każdemu recenzentowi niewielkiej przestrzeni (np. pół strony) do zamieszczenia swoich krytycznych komentarzy do poszczególnych artykułów.

Prof. Frey jest ekonomistą, autorem ponad 250 publikacji w najlepszych czasopismach dotyczących ekonomii i socjologii, edytorem wielu czasopism, członkiem rad programowych konferencji i czasopism branżowych. Opisywana przez niego rzeczywistość jest mi zupełnie obca, w informatyce nie spotkałem się z tak poważnymi zarzutami w odniesieniu do systemu peer-review (choć oczywiście można znaleźć mnóstwo narzekań), ale być może w naukach ekonomicznych i społecznych tak to wygląda. Tak czy inaczej, artykuł wart jest przeczytania i przemyślenia.

Komentarze»

1. Ktoś tam... - 05/28/2010

Ciekawe, zapomina się tylko o jeszcze kilku elementach, a mianowicie:
– recenzenci mogą działać tylko na korzyść powiązanych z nimi osób (grup)
– zazwyczaj recenzentami są znani prof. z danej dziedziny
– ktoś stworzył taki system i żeby otrzymać odpowiednią punktację trzeba publikować w takich czasopismach i nawet prostytuując się nie każdy może się tam dostać
– można sobie pisać o prostytucji jak się już wyrobiło nazwisko
Patrząc przez pryzmat 250 publikacji Prof.Fraya tzn., że jest super prostytutką (delikatnie mówiąc …) a ten jego artykuł to taki mini katharsis…

2. Rafał - 01/20/2012

Podoba mi się ujęcie tematu przez prof. Fraya. Ostatnio sam zetknąłem się z odrzuceniem mojej publikacji, recenzent pozostał anonimowy, a ja zostałem z opinią (recenzenta), z którą w sporej części po prostu się nie zgadzam. Nie wiem jednak, jak mógłby funkcjonować skuteczniejszy niż obecnie system recenzowania, wiem za to, dzisiejszy system bywa arbitralny i autorytarny. Nie ma też instancji odwoławczej, a system szkolnictwa wyższego funkcjonuje na zasadzie „państwa w państwie”. Paradoksem jest również fakt, iż autor artykułu jest uznanym naukowcem i z tej pozycji może być posądzony o stronniczość i łatwość w szafowaniu samowybielającymi argumentami.

3. www.choicebirminghamescorts.co.uk - 07/17/2014

Hi! This is kind of off topic but I need some help from an established blog.
Is it very hard to set up your own blog? I’m
not very techincal but I can figure things out pretty quick.
I’m thinking about making my own but I’m not sure where to
start. Do you have any ideas or suggestions? With thanks


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: